Piętnaście lat temu świat zamarł. Potem wziął głęboki oddech. A potem… A potem wrócił do swoich spraw. Masakra w Rwandzie skończyła się.
Nie, to nie prawda. Ona nie skończyła się nigdy. Wciąż trwa w miejscach, w ludziach, we wspomnieniach. W nienawiści do własnego ciała. W nienawiści do dziecka. Ciała które kiedyś było świątynią, a dziś jest nienawistną pamiątką przeszłości. Dziecka, które miast być radością dla rodzica jest ropiejącą raną w sercu. Ona trwa dopóki żyje choć jeden naoczny świadek.